Pacjentka 75 lat, ból krzyża, promieniowanie do lewej nogi
Pacjentka E.K, lat 75, mieszkająca od 7 lat w Polsce, wcześniej przez kilkadziesiąt lat za granicą, zgłosiła się do Kliniki z powodu bólu okolicy lędźwiowo – krzyżowej i silnego drętwienia (mrowienia) uda lewego w okolicy przednio - bocznej. Ból i drętwienie utrzymywało się od ok 3 tyg praktycznie stale, zmieniało się jedynie nasilenie. Dodatkowo pojawiły się objawy nocne w postaci bólu przebiegającego od kręgosłupa lędźwiowego, przez pośladek w kierunku biodra prawego. 
Pacjentka jest na emeryturze, na co dzień nie wykonuje ciężkich prac i nie kojarzy żadnego wydarzenia które mogłoby wywołać objawy, z jej perspektywy po prostu pojawiły się samoistnie.
Powyższy wywiad wstępnie wskazał na czynnościową zmianę stanu tkanek (CZST), czyli przeciążenie statyczne lub po prostu zaangażowanie jako przyczynę objawów: więzadło biodrowo – lędźwiowe lewe i prawy staw biodrowy.
Badanie funkcjonalne potwierdziło przeciążenie wyżej wymienionych struktur anatomicznych, ale także wskazało dodatkowo na przeciążenie innych struktur anatomicznych.
Całościowo, w generowanie objawów u pacjentki zaangażowane były:
- stawy krzyżowo – biodrowe,
- stawy biodrowe
- więzadła biodrowo – lędźwiowe
- więzadła krzyżowo - guzowe
- więzadła nadkolcowe segmentów ruchowych kręgosłupa L4/L5/S1
- więzadła międzykolcowe segmentów ruchowych kręgosłupa L3/L4
- przykurcz grupy kulszowo – goleniowej
- przykurcz prawego mięśnia gruszkowatego (ograniczenie rotacji wewnętrznej w stawie biodrowym)
Naszym testem kontrolnym była po prostu reakcja głównego objawu na zabieg, czyli drętwienia przednio – bocznej części uda lewego.
Wykonałem szereg zabiegów na powyższych strukturach anatomicznych, były to głównie delikatne mobilizacje stawów krzyżowo – biodrowych, mobilizacje uciskowe więzadeł miednicy i odcinka lędźwiowego kręgosłupa, techniki rozciągające torebkę stawu biodrowego, trakcję w stawie biodrowym, jak również poizometryczną relaksację mięśni (technika rozciągająca i przeciwbólowa) grupy kulszowo – goleniowej i mięśnia gruszkowatego prawego.
Pacjentka bezpośrednio po zabiegu była dość zmęczona, lekko obolała w miejscach ucisku, stwierdzała, że drętwienia jest jakby mniej, jednakże nie było to stwierdzenie jednoznaczne.
Pacjentka otrzymała instrukcje dokładnej obserwacji swoich objawów w czasie, i umówiliśmy się na następne spotkanie na za tydzień.
Po tygodniu pacjentka relacjonowała, że w kilka godzin po zabiegu ból i drętwienie zniknęły całkowicie i ten stan utrzymał się przez 3 doby, bóle nocne już się nie pojawiły wcale. Po 3 dniach drętwienie zaczęło wracać i wróciło do podobnego poziomu.
Ponieważ reakcja była jednoznaczna kontynuowałem pracę zabiegową, zwiększyłem jednak siłę stosowanych technik. W trakcie zabiegu drętwienie i ból minęły całkowicie, Pani zadowolona wróciła do domu.
Kolejne spotkanie zaplanowaliśmy po 4 dniach, już przy wejściu zauważyłem po twarzy pacjentki, że chyba jest coś nie tak. Pacjentka od drzwi stwierdziła, że nie wie jak to będzie dalej ponieważ jest cała zbolała ☹. W tej sytuacji poprosiłem aby usiadła i na spokojnie wszystko opowiedziała co się działo podczas tych 4 dni. Okazało się że Pani odczuwa boleśnie miejsca gdzie wykonywałem mobilizacje uciskowe, odczuwała je tak jak byłyby lekko zbite, jak przy siniaku, chodź teraz już jest dużo lepiej.
I faktycznie tak jest, może tak się zdarzyć że to uczucie jak przy siniaku utrzymuje się kilka dni po zabiegu, wynika to z mocnego ucisku, który musi mieć odpowiednią siłę aby dotrzeć do np. więzadła które jest ukryte głęboko pod innymi tkankami.
Zapytałem dalej o główne objawy z którymi przyszła do kliniki i okazało się że żaden z objawów już nie wrócił, po uświadomieniu tego Pacjentce i uspokojeniu co do „siniaków” wykonałem 3 zabieg 😊 po którym się pożegnaliśmy, pacjentka wyjeżdżała za granicę. Gdyby nie wyjazd pacjentki zapewne odbyłby się jeszcze 1 lub 2 zabiegi, których celem byłoby utrwalenie efektu. Po 3 zabiegu pacjentka zmuszona była wrócić za granicę. Jednak opuściła klinikę całkowicie bez objawów.