Zapisz się na wizytę: +48 507 085 666

  • Czy jest możliwe, że nieświadomie sami sobie robimy krzywdę a to co dzieje się w naszej głowie uszkadza nasze ciało ?
  • Czy jest możliwe, że myśl, emocja, wspomnienie uszkodzi nasze kolano ?
  • Czy jest możliwe, że coś niematerialnego i nie fizycznego wywoła w nas bardzo fizyczną reakcję taką jak ból, napięcie lub ograniczenie ruchomości ?

Zacznijmy od tego, że człowiek to coś więcej niż narząd ruchu lub patrząc szerzej niż całe ciało, czyli skóra, mięśnie, więzadła, kości, serce, płuca, narządy wewnętrzne, mózg i cały szereg innych organów.

Ja wiedziałem to od zawsze intuicyjnie, teraz rozumiem to także na podstawie doświadczenia i wiedzy którą zdobyłem, ale myślę, że większość z nas po chwili zastanowienia zgodzi się, że takie jednowymiarowe definiowanie człowieka, jedynie przez pryzmat jego cielesności jest niepełne i czegoś tutaj brakuje.

Nasze ciało, nasz narząd ruchu jest jedynie elementem większej całości, czymś co integruje i umaterialnia ludzką osobowość i człowieka jako całość.

Rodzi się pytanie jak nazwać to „coś więcej” co wraz z ciałem stanowi o NAS, o tym kim jesteśmy i co sobą reprezentujemy.

Dla mnie to „coś więcej” kojarzy się ze słowami umysł, osobowość, jestestwo, człowieczeństwo, bliska mi jest także definicja zawarta w Terapii Manualnej Holistycznej (1) nazywająca „to coś” sferą psychiczno – duchową i środowiskowo – społeczną, które są nie materialną częścią Nas jako całości. 

„To COŚ” co jest ponad naszym ciałem, co je uzupełnia, co definiuje nas jako NAS to jest po prostu wszystko to co dzieje się w naszej głowie, a w głowie dzieje się całe mnóstwo rzeczy 😊.

Nasza głowa to nasze: myśli, uczucia, poczucia, emocje, poglądy, wspomnienia, umiejętności, relacje międzyludzkie, marzenia, plany, przekonania, nastrój, spokój, niepokój, akceptacja lub jej brak, siebie lub innych i pewnie można by długo jeszcze tak wymieniać.

Nasza głowa to MY, i w tym sensie MY jesteśmy niematerialni. Przecież nikomu dotychczas nie udało się dotknąć tego co jest w nas.  

Nikt nigdy nie trzymał w ręku lub nie znalazł na chodniku na przykład  uczucia smutku, fajnej myśli, jakiegoś przekonania lub umiejętności. Nikt z nas nie kupił w sklepie wspomnienia z dzieciństwa, swojego planu na przyszłość lub sympatii do kolegi z pracy, ale to wszystko co wymieniłem, to wszystko co siedzi w naszej głowie możemy przekazać światu, i przekazujemy w każdej sekundzie życia, za pomocą ciała (mięśni twarzy, rąk, nóg, sylwetki, oczu lub chociażby skóry, kiedy robimy się czerwoni ze złości😊) 

Tak więc, to wszystko co jest niematerialne i nie fizyczne, a co stanowi, że  MY to MY, jest w materialnym świecie reprezentowane przez narząd ruchu i właśnie przez ten narząd ruchu, na różne sposoby wyrażane.

Co to tak naprawdę oznacza, że „jest wyrażane” ?

„Jest Wyrażane”, oznacza zmianę bodźca niematerialnego, emocjonalnego, czyli tego co w danej chwili pomyślimy, poczujemy lub chcemy zrobić,  na reakcję fizyczną organizmu, polegającą na wykonaniu gestu, zmiany mimiki twarzy, wzrostu napięcia mięśni, spadku napięcia mięśni, ruchu lub zastygnięcia w bezruchu.

Powiedzmy, że widzimy kogoś na ulicy, nie znamy go, nie wiemy kim jest i  co myśli a jednak już na pierwszy rzut oka umielibyśmy często wiele rzeczy stwierdzić na jego temat.

Na przykład czy w danym momencie jest smutny, wesoły, pewny siebie, zdenerwowany, spokojny czy może się gdzieś spieszy. Wiemy to ponieważ wyraża to jego sylwetka, która w danym momencie dzięki napięciu i rozluźnieniu setek mięśni i więzadeł, aktywacji i dezaktywacji milionów komórek nerwowych w ułamku sekundy, wyraża to co akurat wyraża, odzwierciedlając ułamek procesów dziejących się w głowie tego człowieka.

Dlatego właśnie, w zależności od tego co jest w nas, co na co dzień myślimy, czujemy, jakie mamy przekonania, jaki jest nasz stosunek do rzeczywistości wpływa  pozytywnie lub negatywnie na nasze ciało.

Każdego dnia w naszym życiu dzieje się magia, jednakże bardzo rzadko to zauważamy i sobie uświadamiamy. 

W każdej sekundzie naszego życia następuje zamiana bodźca emocjonalnego (niematerialnego) na reakcję fizyczną. Na tym polega ludzkie życie, każda nasza aktywność w głowie (myśl, wspomnienie, przekonanie o czymś, radość, smutek) jest reprezentowana w naszym narządzie ruchu i przez niego wyrażana.

Większości tych zjawisk na co dzień nie zauważamy, one po prostu się dzieją, tak funkcjonujemy.

W praktyce, zwykły człowiek zaczyna zauważać opisaną wyżej interakcję w sytuacjach niestandardowych, wtedy kiedy wychodzimy ze sfery komfortu i kiedy emocje są silne. W takiej sytuacji pacjenci sami bardzo często widzą korelację nasilenia dolegliwości bólowych z jakąś negatywną sytuacją (stresem), która miała wydarzenie w ich życiu.

W sposób jednoznaczny widzimy „szczyt góry lodowej”, czyli korelację traumatycznego i silnego przeżycia z dolegliwościami bólowymi  karku, głowy lub brzucha. Ta sytuacja ma jednak podstawę w naturze człowieka, czyli w setkach tysięcy interakcji jakie zachodzą każdego dnia między głową a ciałem.

Sytuacje traumatyczne są stosunkowo rzadkie, na co dzień nasze ciało jest stymulowane i napędzane przez nasze „zwykłe i codzienne myśli i uczucia będące dla nas normą” i tak  jeżeli na przykład funkcjonujemy na co dzień z poczuciem krzywdy lub z poczuciem winy, które jest dominujące w stosunku do innych uczuć, to cały czas dochodzi do negatywnych mikrostymulacji narządu ruchu. 

W praktyce objawiają się między innymi wzmożonym spoczynkowym napięciem mięśni, zaburzeniem pracy przepony, wdechowym ustawieniem klatki piersiowej, zaburzeniem perystaltyki jelit, bólem który bez powodu zmienia lokalizację, pojawia się i znika, wzmożonym napięciem wewnątrz miednicy lub w okolicach żuchwy. Często też powstają bardziej uogólnione wzorce takie jak postawy niskiej samoceny (dyrektorska, kogucia) lub typy zawieszeń emocji w ciele, wiele lat temu rozpoznanych i zdefiniowanych przez Lowen’a

Takie procesy (zwane dekompensacyjnymi) trwają latami a organizm mający olbrzymie możliwości kompensacyjne do czasu sobie z nimi radzi, jednakże do czasu, i w końcu już nie daje rady. Wtedy pojawia się objaw. Z punktu widzenia pacjenta wygląda to tak, że nagle bez powodu zaczyna coś boleć.

I teraz, jeżeli w interakcji głowy z ciałem przeważają bodźce negatywne, to nazywamy to Psychogennością.

Psychogenność (definicja Terapii Manualnej Holistycznej) (1) oznacza zmianę lub przedłużenie bodźca emocjonalnego (uczuciowego i poczuciowego) na reakcję fizyczną.

Zaburzenia psychogenne mogą się więc pojawiać w narządzie ruchu pod wpływem nieprzyjemnych przeżyć, z jednorazowego silnego, negatywnego doznania o bardzo dużym ładunku emocjonalnym, o charakterze szoku, urazu psychicznego itd.

Nieprzyjemne przeżycia to także nieakceptowane przez daną osobę, narzucane jej przez dłuższy czas wzorce zachowań, które w pewnym momencie przyjmuje jako swoje, chodź podświadomość nieprzerwanie protestuje i tym samym prowokuje nadmierne napięcie spoczynkowe mięśni.

Stan taki przechodzi w stan chroniczny, a narząd ruchu zaczyna reagować odruchem warunkowym na bodźce o coraz mniejszej intensywności. W końcu takie reakcje powstają już bez przyczyn zewnętrznych, na samą tylko myśl o zagrożeniu, jego wyobrażenie, lęk lub inne niekorzystne uczucie. Uaktywnia się wówczas czynnościowa zmiana stanu tkanek i jej następstwa.

Mechanizm, który opisałem powyżej oparty jest na  EBM (evidence based medicine), czyli medycynie opartej na faktach, na obserwacji klinicznej pacjentów, na budowie i fizjologii centralnego i obwodowego układu nerwowego (cały  proces opiszę dokładnie w następnym artykule).

Tym bardziej zaskakujące jest, że współczesny model medycyny, mimo że nie neguje powyższego mechanizmu, to praktycznie go ignoruje, nie uwzględniając (lub uwzględniając w minimalny sposób) w procedurach i narzędziach terapeutycznych mających pomóc pacjentowi. 

Efekt jest taki, że jeżeli u danego pacjenta psychogenność jest głównym mechanizmem negatywnie stymulującym do dysfunkcji, to nie uwzględnienie tego zjawiska w procedurach  zabiegowych praktycznie uniemożliwia skuteczne i trwałe wyleczenie.

Z drugiej strony, świat współcześnie posiada olbrzymią wiedzę na temat anatomii, fizjologii , biochemii ludzkiego organizmu, a także umie rozpoznawać i skutecznie leczyć konkretne choroby organiczne (strukturalne) takie jak nowotwory, grypa, zapalenie płuc, złamania czy nadciśnienie.

Olbrzymia ilość wiedzy i specjalizacje w kontekście konkretnych schorzeń sprawiły, że współczesna medycyna podzieliła człowieka na kawałeczki i na „choroby” traktując pacjenta trochę jak zepsutego robota w którym wymieniamy konkretną część i znów będzie zdrowy.

Tak to nie działa, ponieważ nie jesteśmy tylko ciałem, jednakże w głównym nurcie struktur światowego systemu zdrowia zabrakło miejsca na widzenie człowieka jako całość.

Też jest tak że wrodzony ludzki racjonalizm, chęć zrozumienia wszystkiego i dążenie do całkowitego bezpieczeństwa w tworzeniu procedur medycznych sprawia, że jak czegoś nie rozumiemy to często przyjmujemy że tego nie ma.

Podobnie zachowuje się współczesna medycyna, która nie umiejąc czegoś zmierzyć, zbadać i potwierdzić, często nie bardzo wie jak ma postąpić i przyjmuje założenie że problem nie występuje.

Dochodzimy do absurdalnej sytuacji w której z jednej strony widzimy bezsprzecznie że emocje wpływają na ciało, a z drugiej strony udowodnienie tego czarno na białym, w standardach badań klinicznych i standaryzacji wszelkich procesów jest bardzo trudne lub wręcz niemożliwe.

Międzynarodowa klasyfikacja chorób ICD 10 pełna jest rozpoznań ze słowem idiopatyczny, czyli nieznanego pochodzenia. Często w takich przypadkach, nie znając przyczyny objawu, lekarz nie jest w stanie stworzyć ciągu przyczynowo – skutkowego i zlecić właściwej terapii. Przyczyną wystąpienia dolegliwości w wielu takich rozpoznaniach jest psychogenność.

To jest trochę tak, jak byśmy zaprzeczali że człowiek potrzebuje oddychać aby żyć, wszyscy wiemy że potrzebuje, a z drugiej strony nie ma żadnego badania klinicznego które by to potwierdzało (ja przynajmniej nie znam😊)

Nikt nie udowodnił w badaniu klinicznym ( na randomizowanej, podwójnie ślepej próbie), że brak tlenu kogoś zabił.

Podobnie wygląda sytuacja z negowaniem możliwości negatywnego stymulowania ludzkiego ciała przez wszystko to co dzieje się w głowie, nikt racjonalny nie zaprzeczy że związek istnieje, prawie nikt go nie uwzględnia w praktyce. 

Terapia Manualna Holistyczna ten związek widzi, traktuje pacjenta jako całość, znajduje przyczyny zaburzeń funkcjonalnych, także wtedy kiedy psychogenność wysuwa się na pierwszy plan.

 

Jeszcze ważniejsze jest to że Terapia Manualna Holistyczna stworzyła procedury terapeutyczne, zwane Terapią Edukacyjną, które pozwalają korygować negatywne wzorce (myślowe, emocjonalne, poczuciowe) będące przyczyną bólu w ciele.

 

Pozdrawiam,
Krzysiek Lisowski

(1) Terapia Manualna Holistyczna, Andrzej Rakowski

Kopiowanie, publikacja, rozpowszechnianie we fragmentach oraz w całości, bez zgody  autora, zabronione (ustawa z dn. 4.02.1994. o prawie autorskim)